| | W Gorzewie bez dachu nad głową  GORZEWO. W miniony czwartek mieszkanka Gorzewa wróciła do domu z sanatorium. Gdy wieczorem dotarła do wsi, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Z budynku zniknął dach. |
|
 | | OBORNIKI TV |
Oborniczanie i rogoźnianie wzięli udział w poznańskiej manifestacji antyrządowej. Demonstranci mieli ze sobą transparenty: "Nie dla ACTA", "Precz z infototalitaryzmem" i "Internetowe gestaPO". Wznosili hasła: "Wolność słowa", "Tu jest Polska nie Bruksela, tu się ACTA nie popiera", "Internet dla ludzi, nie dla korporacji", a także "Donald matole, skąd będziesz ściągał pornole" i "Precz z komuną". Odpalono race i petardy, obrzucono kamieniami siedzibę PO.
 | | NUMER 731 - TEMATY |
 | | W NAJNOWSZYM NUMERZE |
◊
Trudno być zadowolonym z rankingu Perspektywy, przygotowanym przez redakcję Rzeczpospolitej a dotyczącym wyników nauczania w szkołach ponadgimnazjalnych. Żadna ze szkół średnich powiatu obornickiego nie znalazła się w ogólnopolskim podsumowaniu 400 szkół, a w województwie wielkopolskim placówki powiatu zajmowały miejsca zdecydowanie poniżej średniej.
Jedynym chlubnym wyjątkiem była dość wysoka, bo 50 na 100 możliwych pozycja ZS Agrobiznesu im. Dezyderego Chłapowskiego w Rogoźnie, ujęta w osobnym rankingu techników. Gorzej wypadły licea ogólnokształcące i tak: Liceum Ogólnokształcące im. St. Wyspiańskiego zajęło dopiero 63 miejsce, zaraz po liceum szamotulskim, a liceum im. Przemysła II Rogoźno dopiero 68 pozycję na 100 podobnych szkół z województwa wielkopolskiego.
Technika z zespołów szkół w Rogoźnie i Objezierzu w ogóle nie trafiły do rankingu, co fatalnie świadczyć może o ich poziomie nauczania.
Ranking jest bardzo na czasie, w związku z ustalaniem nowej sieci szkół. Jest też niewątpliwie wskazówką dla rodziców szukających miejsca nauki dla swych dzieci. Nie mogą oni nie zauważać 12 miejsca technikum w Szamotułach i nie mniej dobrych lokat szkół poznańskich, a to prowadzi do malejącego ciągle naboru. Dopóki to się nie zmieni, dopóty będą kłopoty z utrzymaniem szkół powiatowych.
◊
Dotychczasowy brak zimy nie usypia na szczęście drogowców odpowiedzialnych za zimowe utrzymanie dróg - tak przynajmniej zapewniał nas dyrektor rejonu Bogdan Jeran.
Jego grupa powinna odśnieżać tylko te drogi, na których ruch jest odpowiednio duży. Mimo to stara się utrzymać w we względnie przejezdnym stanie również drogi, po których jeździ się rzadko, ale przejazd nimi jest konieczny.
- Problemem dla nas jest ośnieżanie odcinków mało uczęszczanych, którymi dowożone są dzieci do szkół. Zdaniem Jerana - najlepszym rozwiązaniem byłoby dowożenie dzieci saniami do dróg głównych. Problemem będzie też odśnieżanie dróg na potrzeby komunikacji miejskiej. Pługi powinny wyjechać dopiero po opadzie śniegu, ale wtedy komunikacja utknie a najgorzej będzie na drogach wiejskich.
Jeran skrytykował pomysł odśnieżania obornickich dróg wiejskich sprzętem prywatnym, zlecane ich właścicielom przez sołtysów. - Operatorzy nie mają odpowiednich uprawnień a sołtysi często podejmują nietrafne decyzje. Choć jak wspomnieliśmy, śnieżnej zimy nie ma, to na usuwaniu jej skutków z dróg zaplanowano kwotę 330 tysięcy złotych, bo tyle kosztowała średnio zima w przeciągu ostatnich pięciu lat. Czy kwota ta wystarczy, lub czy zostaną jakieś oszczędności, pokarze najbliższy czas.
◊
Po podsumowaniu minionego roku udało się znaleźć w zarządzie dróg powiatowych ponad 100 tys. złotych oszczędności. O tym, na co je przeznaczyć, zastanawiali się radni powiatu obornickiego.
Zofia Kotecka chciałaby, aby zainstalować koło kiszewskiej szkoły sygnalizację świetlną wraz z radarem uruchamiającym czerwone światło, jeżeli kierowca przekracza na terenie wsi 40 km/h. - Nasza szkoła, jako jedyna znajduje się przy drodze powiatowej - stwierdziła radna z Kiszewa. Jej brak wiedzy o własnym powiecie zaskoczył Henryka Łukaszewskiego, który jednym tchem wyliczył szkoły przy drogach powiatowych w Chrustowie, Parkowie, Lipie czy Maniewie, gdzie ruch jest największy. Ponadto zdaniem kilku radnych czerwone światło nie zatrzyma pirata drogowego, mającego świadomość, że policjant z radarem jest w Kiszewie równie rzadko jak szóstka w totolotku.
Jeden z dyskutujących w kuluarach przypomniał, że wielu mieszkańców Kiszewa zarobiło już mandat za zbyt szybką jazdę a pewien znany kiszewianin co najmniej kilka, więc ich byle światło nie powstrzyma.
◊
W związku z tym zupełne inny pomysł na wydanie nadwyżki finansowej zaproponował dyrektor zarządu dróg Bogdan Jeran. Chciałby przeznaczyć pieniądze na zestaw do naprawy dziur zwany przez niego "rajzerem". Można by wtedy łatać drogi znacznie taniej i efektywniej. Obecna technologia jest przestarzała i raz załatana dziura bardzo szybko musi być łatana od nowa. Nowoczesny zestaw pozwoliłby robić to raz a solidnie i jedynym problemem jest jego koszt. Nowy zastaw to wydatek rzędu 600 tysięcy złotych. Gdyby udało się taką kwotę znaleźć, można by ją w ciągu paru lat zaoszczędzić tym bardziej, że dziur w drogach powiatowych jest coraz więcej. Przy okazji dyskusji dyrektor Jeran zapewnił zebranych - mamy dosyć pieniędzy na łatanie dziur. Jego ekipa kosztuje powiat około 1,4 mln złotych. - Co roku wykonujemy prac za 2,5 mln złotych - wyliczył dyrektor Jeran dowodząc opłacalności utrzymywania zarządu dróg powiatowych.
|