| | Śmierć kierowcy w Lipie  LIPA. W niedzielę wieczorem pomiędzy miejscowościami Dąbrówka Leśna i Lipa samochód marki Seat zderzył się czołowo z ciągnikiem. Kierowca samochodu zginął na miejscu. |
|
 | | OBORNIKI TV |
Parkowo, kościół NMP Królowej Świata - Msza św. dożynkowa. Wierni zostali poczęstowani chlebem z tegorocznej mąki, a rolnicy złożyli przed ołtarzem wieńce. Kazanie wygłosił ks. prob. Jan Andrzejewski.
 | | NUMER 658 - TEMATY |
 | | W NAJNOWSZYM NUMERZE |
◊
Na samym końcu Kaziopola w gminie Rogoźno, pośród lasów i pól, leży nieco na uboczu samotna posiadłość. Trudno to nawet nazwać posiadłością, ponieważ dom ma tylko pół dachu, a otaczają go na wpół rozpadające i zapadające się szopki. Diabeł w tym miejscu mówi dobranoc, a przechodnie i okoliczni mieszkańcy omijają je szerokim łukiem.
Jednak, gdy bliżej się przyjrzeć chatce, można tam zaobserwować oznaki życia, choć bardzo siermiężnego, by nie rzec pierwotnego. W tym zapomnianym przez Boga i ludzi kawałku świata mieszka bez ślubu pewna para.
◊
On ma lat 46, ona 51 i pochodzi z okolic Ryczywołu. Oboje gospodarują na płachetku piasku, "hodując" ponad 30 psów różnej maści i wielkości. Smród i bród są tam głównym domownikiem, chociaż mieszkańcy wydają się być z tym pogodzeni, a nawet szczęśliwi.
Na pozór tworzą zgodne stadło lecz ich jedyną rozrywką wydaje się być alkohol. Jest to podła rozrywka i same z nią tylko kłopoty. Przykładem mogą być choćby wydarzenia z minionego tygodnia.
Na początku tygodnia mężczyzna odebrał comiesięczny zasiłek. Zaraz zakupił alkohol, nie szafując jednak groszem na te droższe marki, zadowalając się tanimi nalewkami i imitacją wina. Przybył do domu i święto trwało całe dwa dni. Po radosnych uniesieniach, w przepoconej pościeli i przy kolejnej butelce, ona przypomniała sobie, że jego coś tak ostatnio długo nie było, gdy pojechał rowerem do odległego o pięć kilometrów sklepu.
◊
To wywołało u niej kolejne wspomnienie - młodszej od niej oraz tęższej wdowy, co mieszkała za lasem. Rozpoczęła przesłuchanie trzeciego stopnia i od słowa do słowa kochankowie rzucili się sobie do gardeł.
W ubiegły czwartek w ruch poszły pięści i resztki zastawy stołowej. Potem już regularnie: krzesła, naczynia i puste opakowania.
Ona, ugodzona w twarz nogą od krzesła, przewróciła się z rozciętą wargą, krzycząc że zabije go za zdradę, a potem jeszcze wykastruje jak te psy, co po podwórku chodzą.
On, nieco wystraszony, próbował tłumaczyć, że wdówka mu nie w głowie, ani żadna inna we wsi. Ona nie uwierzyła, a nie ma na świecie niczego straszliwszego, niż zdradzona kobieta.
Podbiegła do pieca, gdzie leżała siekiera. Pierwszy cios zadała z lekka i źle wymierzywszy. Ostrze ścięło mu tylko nieco skóry i włosów, skalpując wystraszonego biedaka.
lboard.js">
◊
Drugi cios trafił go tuż nad czołem. Mężczyzna upadł na wznak na brudną podłogę.
Krew płynęła po polepie, mieszając się ze śmieciami z tego i zeszłego roku. Mężczyzna jęczał, zatykając ranę brudnym paluchem, niepewny swego losu. Wiedząc, że jej nie powstrzyma, prosił Boga, żeby ona do końca nie spełniła groźby.
Jednak nawet zdradzona kobieta potrafi znaleźć nieco serca dla swego niewiernego mężczyzny, więc i w tym przypadku było podobnie. Ona, widząc krew i bezbronnego kochanka, odłożyła narzędzie mordu.
Jej furia znikła i dotarło do niej, że może go stracić na zawsze. Postanowiła swą ofiarę ratować. Nie bacząc na nic, wskoczyła na starą damkę i pomknęła do wsi, aby wezwać pogotowie. Ratownicy przybyli i zabrali rannego do Obornik, do szpitala.
Tam na szczęście się okazało, że delikwent ma czaszkę twardą niczym orangutan i oprócz głębokich skaleczeń nic mu się raczej nie stało. Lekarz zdecydował jednak, żeby na wszelki wypadek zrobić prześwietlenie. Gdy lekarze zostawili mężczyznę na chwilę samego, on czmychnął z izby przyjęć i tyle go tego wieczora widziano.
|