Niebezpieczne sople i zamknięta Piłsudskiego |  POWIAT OBORNICKI. Ostra zima wymusza różne przeciwdziałania jej skutkom. Przez niemal całą drugą dekadę stycznia straż pożarna wspierała akcję usuwania niebezpiecznych sopli. Strażacy interweniowali 13 razy, usuwając nawisy śnieżne powstałe podczas długotrwałych opadów śniegu, oraz ciężkie sople, których oberwanie nad głowami przechodniów groziłoby niebezpieczeństwem.
W minioną środę straż miejska zamknęła ulicę Piłsudskiego, by strażaccy mogli bezpiecznie usuwać sople i lodowe nawisy. Druhowie interweniowali też w urzędzie miejskim w Obornikach, szpitalu kardiologicznym w Kowanówku, w szkołach w Rogoźnie, Parkowie i Ludomach. |
|
 | | OBORNIKI TV |
W 30 rocznicę porozumień sierpniowych fan club Wiara Lecha przejął opiekę nad pomnikiem Solidarności w Rogoźnie.
 | | NUMER 628 - TEMATY |
 | | W NAJNOWSZYM NUMERZE |
◊
Trwa przebudowa boiska szkolnego przy obornickim ogólniaku. Według projektu ma być równiutkie i powiększone o dotychczasowy pas zieleni. Powstał jednak poważny problem z wodą, która spadać będzie na ogromną połać zaasfaltowanego boiska i nie będzie miała gdzie spłynąć. - Woda wsiąknie w asfalt - pocieszał radnych wicestarosta Gronostaj podczas obrad komisji problemowej. Reszta zgromadzonych była jednak innego zdania, a do tego pełna obawy, że zbierające się na boisku masy wody mogą się wedrzeć do pomieszczeń w przyziemiu budynku lub zalewać chodnik. Wykonawca przebudowy może zdrenować boisko, ale chce za to dodatkowe 30 tysięcy.
◊
Był jeszcze jeden problem, mianowicie marna podbudowa pozostała po poprzednikach. Jak się okazało, boisko wybudowano niegdyś na chudej podbudowie ze szlaki i szkolnych odpadów piecowych, a potem pokryto to twardą nawierzchnią. Zdaniem radnego Pawła Budziaka - wykonawca budowy sprzed 40 lat powinien być pociągnięty do odpowiedzialności, ale on już nie żyje. Skoro winny nie żyje, a deszczy i śniegów wykluczyć się w naszym klimacie nie da, to trzeba kanalizować boisko i dołożyć do przebudowy kolejne pieniądze - zadecydował zarząd powiatu. Zadecydował tak, ale nie w całości.
◊
Antoni Żuromski miał własne zdanie: jestem już znużony, ale sobie tego nie odpuszczę. Zarząd debatuje o pieniądzach na oświatę i debatujemy często nad 20 złotymi. Niektórzy łamią ręce, że tak drogo to kosztuje, a tu wchodzi pani sołtys i mówi, że nie ma na statuetki na turniej wsi, a przejedzie tam Siwiec. Nagle dowiadujemy się, że 30 tys. na boisko znowu trzeba. Zarzucił odpowiedzialnym za przebudowę brak realizmu, konsekwencji i zwykłej solidności.
Broniąc się przed tymi oskarżeniami wicestarosta Gronostaj oświadczył z rozbrajającą szczerością: my jesteśmy realistami i przyznajemy się do tego, że nie znamy się na pewnych rzeczach i trzeba przez to dołożyć. Mogliśmy to ukryć i położyć płytę i parę lat by może to wytrzymało, ale potem by się to wszystko sypało.
◊
Żuromski nie dał jednak za wygraną i hitem sezonu nawał budowę sali sportowej przy Zespole Szkół im Kutrzeby tworzonej w systemie "zaprojektuj i zbuduj". Z tego właśnie systemu wychodzą potem, jego zdaniem, takie sprawy jak zatkane rury i kolejne pieniądze do dołożenia.
Tu musimy wyjaśnić, że projektant sali zapomniał o potrzebie odprowadzenia wód opadowych z jej dachu. Ze szkolnego boiska wychodzi rura dawnej kanalizacji burzowej. Niestety, po długich latach kompletnego braku nadzoru i konserwacji systemu odwadniającego, całkowicie zatkana korzeniami rura jest niedrożna. Budowa nowego kolektora będzie droga i skomplikowana.
|