Kobieta odmówiła usługi, gdyż w samochodzie było za zimno | POWIAT OBORNICKI. W ubiegłym tygodniu do kilku instytucji działających w regionie dotarła formalna skarga jednego z mieszkańców, który domagał się usunięcia z drogi krajowej nr 11 prostytutki, która mimo rekordowych mrozów, nie opuściła posterunku pracy. Zatroskani urzędnicy odszukali panią, która pomimo prawie 20 stopni mrozu, stała przy szosie. Sprawdzili, czy nie grozi jej przemarznięcie, ona zaś opowiedziała o tym, dlaczego mężczyzna, który był jej klientem, wysyła teraz skargi. Wspomniana pani, również mieszkanka powiatu obornickiego, okryta od stóp od głowy ciepłą odzieżą, kusiła kierowców - może nie tyle swoimi wdziękami, przesłoniętymi grubą kurtką, ale usługą, która oferowała jako jedyna w promieniu kilkuset kilometrów. Koleżanki zdecydowały się bowiem wziąć wolne na okres mroźnej zimy. Mając monopol na zimowym rynku usług seksualnych, żądała od klientów wygórowanych cen i odpowiednich warunków. Mężczyzna, autor skarg a dotąd niemal stały klient, zatrzymał się w ubiegłym tygodniu na poboczu szosy. Odczuł na własnej skórze zimowy cennik kobiety. Było w nim nie tylko dodatkowe 50 zł za trudne warunki pracy, ale również żądanie ustawienia ogrzewania na maksimum, przy włączonym silniku. Kierowca jednak jechał samochodem, który pamiętał zapewne jeszcze upadek muru berlińskiego. Temperatura w środku pojazdu była tylko nieznacznie wyższa, niż na zewnątrz. W tej sytuacji kobieta odmówiła wejścia do samochodu. Stwierdziła, że w takich warunkach pracować nie może i nie będzie ryzykowała przymarznięcia. Zdenerwowany kierowca odjechał z piskiem opon i determinacją do walki z przydrożną prostytucją, a ciężko pracująca niewiasta niedługo czekała na następnego klienta, który zapewnił cieplejsze miejsce pracy. |
|
 | | OBORNIKI TV |
W 30 rocznicę porozumień sierpniowych fan club Wiara Lecha przejął opiekę nad pomnikiem Solidarności w Rogoźnie.
 | | NUMER 628 - TEMATY |
 | | W NAJNOWSZYM NUMERZE |
◊
Trwa przebudowa boiska szkolnego przy obornickim ogólniaku. Według projektu ma być równiutkie i powiększone o dotychczasowy pas zieleni. Powstał jednak poważny problem z wodą, która spadać będzie na ogromną połać zaasfaltowanego boiska i nie będzie miała gdzie spłynąć. - Woda wsiąknie w asfalt - pocieszał radnych wicestarosta Gronostaj podczas obrad komisji problemowej. Reszta zgromadzonych była jednak innego zdania, a do tego pełna obawy, że zbierające się na boisku masy wody mogą się wedrzeć do pomieszczeń w przyziemiu budynku lub zalewać chodnik. Wykonawca przebudowy może zdrenować boisko, ale chce za to dodatkowe 30 tysięcy.
◊
Był jeszcze jeden problem, mianowicie marna podbudowa pozostała po poprzednikach. Jak się okazało, boisko wybudowano niegdyś na chudej podbudowie ze szlaki i szkolnych odpadów piecowych, a potem pokryto to twardą nawierzchnią. Zdaniem radnego Pawła Budziaka - wykonawca budowy sprzed 40 lat powinien być pociągnięty do odpowiedzialności, ale on już nie żyje. Skoro winny nie żyje, a deszczy i śniegów wykluczyć się w naszym klimacie nie da, to trzeba kanalizować boisko i dołożyć do przebudowy kolejne pieniądze - zadecydował zarząd powiatu. Zadecydował tak, ale nie w całości.
◊
Antoni Żuromski miał własne zdanie: jestem już znużony, ale sobie tego nie odpuszczę. Zarząd debatuje o pieniądzach na oświatę i debatujemy często nad 20 złotymi. Niektórzy łamią ręce, że tak drogo to kosztuje, a tu wchodzi pani sołtys i mówi, że nie ma na statuetki na turniej wsi, a przejedzie tam Siwiec. Nagle dowiadujemy się, że 30 tys. na boisko znowu trzeba. Zarzucił odpowiedzialnym za przebudowę brak realizmu, konsekwencji i zwykłej solidności.
Broniąc się przed tymi oskarżeniami wicestarosta Gronostaj oświadczył z rozbrajającą szczerością: my jesteśmy realistami i przyznajemy się do tego, że nie znamy się na pewnych rzeczach i trzeba przez to dołożyć. Mogliśmy to ukryć i położyć płytę i parę lat by może to wytrzymało, ale potem by się to wszystko sypało.
◊
Żuromski nie dał jednak za wygraną i hitem sezonu nawał budowę sali sportowej przy Zespole Szkół im Kutrzeby tworzonej w systemie "zaprojektuj i zbuduj". Z tego właśnie systemu wychodzą potem, jego zdaniem, takie sprawy jak zatkane rury i kolejne pieniądze do dołożenia.
Tu musimy wyjaśnić, że projektant sali zapomniał o potrzebie odprowadzenia wód opadowych z jej dachu. Ze szkolnego boiska wychodzi rura dawnej kanalizacji burzowej. Niestety, po długich latach kompletnego braku nadzoru i konserwacji systemu odwadniającego, całkowicie zatkana korzeniami rura jest niedrożna. Budowa nowego kolektora będzie droga i skomplikowana.
|