oborniki.com.pl » historia: strona główna » dzieje wsi
Czesław Kiwertz
Rozmyślania nad mostem kolejowym w Stobnicy
Copyright © 2008 Gazeta Powiatowa Ziemia Obornicka

Na 188 kilometrze Warty, we wsi Stobnica stoi majestatycznie most kolejowy nieistniejącej już linii Wronki-Poznań. Za nim ujście kanału Kończaka lub jak kto woli Stobniczki. Stalowo-drewniany most ma swe najlepsze lata już daleko za sobą. Choć konstrukcja stalowa wydaje się jeszcze być dosyć solidną, ułożone na niej elementy drewniane nieubłagany czas przemienił w próchno.
Most służył nie tylko o kolei, ale i pieszym. Po nim mozolnie chodzili przez niemal 100 lat ludzie do pracy, do szkoły, bądź po prostu w odwiedziny.
W lipcu 2008 roku temu rozebrano tory kolejowe i przyszedł czas na sam most. - Nie wyobrażamy sobie, jak to kiedyś będzie, żeby tak nie było mostu, zastanawiali się w jego cieniu najstarsi mieszkańcy Stobnicy.
- Jak można tak ciągle rabować i rabować, pytał sam siebie pan Szrama. - Człowiek powinien budować nie niszczyć. Ten most ma długą historię.
Co racja, to racja. 206 metrowy most wybudowano w roku 1910. Miał on przęsła żeglowne, bowiem przerzucono je (wówczas) aż 8,84 metra nad szlakiem wodnym. W tym czasie, a dokładnie 1 lutego 1910 roku uruchomiono tam linię kolejową Jaryszewo Obornickie - Wronki. Była wielka pompa, w której wziął udział sam hrabia Raczyński, właściciel pobliskich dóbr, sponsor linii i mostu. Dalej pociąg nie jechał, bo mostu jeszcze nie ukończono.
Pierwszy pociąg wjechał nań dopiero 8 maja 1910 roku. Najpierw były próby wytrzymałościowe a potem dopiero ruszyły pociągi.
Wspominają to do dziś jeszcze mieszkańcy Stobnicy, wciąż dobrze pamiętający opowieści swych ojców. Nim minęły dwa miesiące, 1 lipca 1910 roku, ruszył pierwszy pociąg na linii Jaryszewo Obornickie - Oborniki Wielkopolskie. Znów była pompa i oklaski. Zagrała orkiestra strażacka a pociąg poświęcił przybyły z Obrzycka, choć miejscowy proboszcz. Trzeba bowiem wiedzieć, że w Stobnicy istniała parafia pod wezwaniem św. Wojciecha, która pod koniec XIX wieku została włączona do Obrzycka i tam zamieszkał proboszcz.
Jeździły mostem pociągi. Woziły ludzi i towary. Tak trwało aż nadeszła wojna 1939 roku. Most wysadzono, by zagrodzić drogę Niemcom. Pamiętnego 1 września 1939 roku pomiędzy godziną 13:00 a 14:00, jak podaje Almanach Obrzycki - saperzy wysadzili most w Obrzycku na Warcie i podpalili oraz wysadzili też most na Samie a także i kolejowy ze Stobnicy.
- Nasz most się tylko złamał i ugiął do wody, wspomina opowieści swego ojca pan Szrama. Wysadzenie mostu wiele jednak nie dało, bo 5 września o godz. 10.00 Niemcy nadeszli z kierunku Zielonejgóry i przeprawiając się łodziami przez Wartę wkroczyli do Obrzycka.
Most Niemcy odbudowali, bo był im potrzebny w czasie okupacji. Zaczęli budować w lasach koło Brączewa duże hale, których nie zdążyli jednak ukończyć. Prawdopodobnie planowano tam jakąś produkcję na cele wojenne. W okolicznych lasach pojawiali się wywiadowcy, których zadaniem było śledzenie ruchów wojsk niemieckich i powiadamianie o tym dowództwa wojsk sowieckich. Podczas okupacji powstał też zakład w skrócie zwany "betoniarnią". Produkował elementy żelbetowe na potrzeby budownictwa rolniczego, np. dźwigary, kręgi studzienne, rury kanalizacyjne i stropy. Zakład przetrwał wojnę a nawet się po wojnie bardzo się rozbudował.
Nim to nastąpiło Niemcy, zimą 1945 roku, uciekając most znowu wysadzili. Po 1945 roku ponownie go podniesiono a w okolicy Brączewa wybudowano blok mieszkalny dla 12 rodzin. Znów torami ruszyły pociągi.
Tak, most w Stobnicy raz padał a innym razem powstawał. Wody Warty płynęły, jechały pociągi. Jednak trasa z Obornik do Wronek po powrocie demokracji i zmianach gospodarczych, w III Rzeczpospolitej okazała się być coraz bardziej deficytowa.
- Trudno się temu dziwić, wspominali mieszkańcy gospodarstwa położonego nieopodal mostu - jeżeli dwa małe wagoniki ciągnął żarłoczny czterotysięczno-konny diesel, to musiały być straty. Trwało tak do 31 sierpnia 1991 roku. Wówczas zamknięto ruch pasażerski na trasie Oborniki Wielkopolskie - Wronki. 1 stycznia 1994 roku zamknięto ruch towarowy na odcinku Słonawy - Obrzycko.
Pociągi przestały jeździć po moście. Dla porządku trzeba dodać, że 1 stycznia 2000 roku zlikwidowano cały transport towarowy na odcinku Oborniki - Słonawy a 22 grudnia tegoż roku zakończyła swój żywot nikomu niepotrzebna już linia wroniecka przebiegająca przez powiat obornicki.
Mostem chodzili jednak ludzie. - Po wojnie siedziało przy moście dwóch strażników i pilnowali, żeby nikt nie po nim chodził. Jak kto chciał na drugą stronę, to była przeprawa łodzią, pamiętają jeszcze starsi stobniczanie.
Gdy przestały tamtędy jeździć pociągi, nikomu już nie przeszkadzali piesi. Ruch był najczęściej jednostronny. To mieszkańcy Brączewa (gmina Obrzycko, sołectwo Jaryszewo, powiat szamotulski), gdzie długi czas nie było nawet sklepu, chodzili nim do Stobnicy po zakupy. - Teraz najczęściej chodzi nim młodzież licealna z Brączewa bo ma taniej. Normalnie musieli by kupić bilet do Obrzycka a drugi do Szamotuł, żeby jechać do szkoły. Jak przejdą mostem, to potem gminnym autobusem dojadą darmowo do Obornik, do szkoły, kalkulowały podczas naszej wizyty dwie młode mieszkanki Stobnicy. Ktoś dodał - chodzą nim też ludzie do pracy.
Droga przez most jest jednak igraniem z kalectwem lub śmiercią. Kilka pięter nad ziemią lub wodą, na spróchniałych grubych belkach leży rząd spękanych płyt betonowych, nie szerszych, niż 60 centymerów, co jakiś czas uzupełniany jakimiś kruchymi deskami. Podczas przechodzenia po nim, płyty się ruszają a deski gną.
Na naszą uwagę, że upadek z mostu zagraża życiu, otaczający nas ludzie wspominali przypadek kobiety, która spadła z mostu i to aż trzykrotnie a nadal żyje. - Żyje, bo jest lekka. My tu nazywamy ja "Glapa". Mała taka i chuda. Ciągle chodzi pijana a pijany wiadomo to ma szczęście. Jak szła, to śmiech było patrzeć. Dawała trzy kroki do przodu i dwa do tyłu, bo się chyba bała albo do gorzały ją tak kiwało. Jak doszła kawał drogi, to spadła. Lekka była, to sobie tylko oberwała płuca. Jak wyzdrowiała to znów lazła i spadała i tak trzy razy. Żyje, ale źle oddycha, chyba od tego oderwania płuc. Żartujemy tu, że je teraz nosi na agrafkach.
Ktoś dodał całkiem serio - najgorzej iść zimą i po deszczu. Płyty śliskie. Mieszkańcy Stobnicy rzadko chodzą na drugą stronę Warty, bo i po co? Częściej z mostu korzystają mieszkańcy położonych po drugiej stronie rzeki Brączewa i Jaryszewa.
Jedni i drudzy są zgodni w złej ocenie władz kolei. - Mogliby wyremontować most. Jak mamy po nim chodzić? Pan Szrama dodaje - najlepiej wszystko polikwidować i rozszabrować. To tylko umiemy.
Brączewo jest maleńką osadą. W miejscu poniemieckich baraków przez lata były kolonie letnie leśników a teraz powstało tam małe osiedle domków. Dla władz gminy Oborniki problem komunikacji kończy się w Stobnicy, dla gminy Obrzycko w Brączewie.
Domy w Brączewie
Nie widzi problemu też PKP. Gdy dodzwoniliśmy się do właściwego urzędnika kolei (a nie było to wcale łatwe), usłyszeliśmy, że w Stobnicy nie ma linii kolejowej i formalnie nie ma już mostu kolejowego. Zlecono jego rozbiórkę, dla bezpieczeństwa mieszkańców i w obawie przed potencjalnym wypadkiem.
Szlak wraz z mostem kolej chciała przekazać pod wspólne władanie i ku korzyści mieszkańców powiatom szamotulskiemu i obornickiemu. Niestety, żaden ze starostów nie wykazał najmniejszego nawet zainteresowania mostem i szlakiem. W ten sposób zapadł wyrok na niemal stuletni most nad Wartą.
Mieszkańcom Stobnicy obiecano kiedyś, że pobiegnie tamtędy droga rowerowa. Dziś już nawet nie wiedzą, kto złożył im tę obietnicę. Są rozżaleni tak jak rozżalony jest każdy człowiek, który coś traci. Gdy po urodzeniu otwierali oczy na świat, widzieli wiszący nad nim wielki żelazny most. Pod mostem spotykali przyjaciół, mostem ruszali w świat. Teraz ma im go zabraknąć? Nie mogą się z tym pogodzić.
Patrząc na majestatyczną w swej potędze a przy tym ażurowo-eklektyczna budowlę, nie trudno nam ich zrozumieć.
Zmieniono 4 marca 2010 roku.
Teksty oznaczone znakiem © są własnością wydawcy - Gazety Powiatowej Ziemia Obornicka - i podlegają prawu autorskiemu. Można je powielać w jednym egzemplarzu dla własnych potrzeb. Cytowanie wyłącznie z podaniem źródła. Ilustracje, jeżeli nie podano inaczej, są również własnością wydawcy i ich dalsze użycie wymaga uzyskania jego zgody.
Kontakt z autorami

do góry